Na stronie Kinder Niespodzianki, zarezerwowałam sobie bilety na sobotę i niedzielę na 11.00.
Pomyślałam, jak nie sobota to niedziela, jak nam będzie pasowało. I padło na niedzielę.
Wstaliśmy rano, śniadanko, i gotowi na wyjazd, 45 minut autkiem obwodnicą i byliśmy na miejscu.
A już tam atrakcji nie brakowało.
Już przed wejściem stały dwa duże Kinder Niespodzianki :)
Na początku długa kolejka do maszyny robiącej zdjęcia (ale my nie czekaliśmy bo aparat mama w rączce miała i pstrykała ile wlezie :))
Ignaś na wejściu już wołał ,,mama jajo" i podszedł dać cześć :))
Zdjęcie na pamiątkę też musiało być :)
Na każdym kroku stały ekrany dotykowe : memo, rysowanie, granie - co dusza zapragnie. Zarówno Ignaś jak i Antoś świetnie się bawili, każdy po swojemu.
Ignaś swoich sił próbował również w grze na ekranie podłogowym, gdzie trzeba było odgadnąć cień zwierzaczka i wskoczyć na niego. Antkowi podobało się że coś migało :))
Wszędzie rozdawali składane tekturowe kolorowanki w kształcie konika Pony i autek. Malować można było pisakami, kredkami, farbkami.
Troszkę osób w kolejce do malowania buziek stało, ale Ignaś też chciał i został spider menem.
Można było składać mega wielkie samochody i tu Antek też zarządził :)
W przerwie przytulaski do tatusia :)
Po długiej kolejce przyszedł czas na samochodziki elektryczne, to co chłopcy lubią najbardziej - to było najbardziej oblegane miejsce.
Na kolejny ogień poszły koniki :)
Nie mogło zabraknąć również basenu z kulkami, to co tygryski lubią najbardziej :)
I SZALEŃSTWO!!!
Były również wielkie kinderkowe klocki którymi można było budować domki, wieże, kanapy do siedzenia, mosty do chodzenia, co dzieciom wpadło do głowy.
Była też kraina lotów ( ale kolejka długa więc odpuściliśmy), jazda samochodem trzymając płytkę w dłoniach ( Ignasiowi nie pasowało ), latające talerze - dla starszych dzieci.
Na koniec otrzymaliśmy jeszcze kilka składanek do malowania, kolorowanki, aqua kolorowanki i książeczki z grami, kolorowymi kartami.
Ale będzie zabawa jeszcze w domku.

